Dlaczego nie korzystam z social mediów?

media społecznościowe zostawione za plecami – rezygnacja z social media i wybór życia offline

Dlaczego nie korzystam z social mediów?

Nie będę skakać jak małpa na Facebooku, czyli kilka słów o (nie)obecności w social mediach.

Dobra, powiedzmy to od razu, żeby było jasno, dosadnie i bez zbędnych ceregieli:
nie będzie mnie na Facebooku, Instagramie, TikToku, Snapie, dupie ani żadnym innym magicznym kółku cyfrowej tresury.

Nie będę tam tańczyć, skakać, robić szpagatów i pokazywać, co mam w lodówce, żebyście mogli przez 30 sekund „zainspirować się do zmiany życia”. W 30 sekund „frididrigów” mam kogoś zainspirować?

No właśnie.

Bo wiecie co?
Po pierwsze! Ja nie chcę brać udziału w tej farsie.

Mam oczy. I rozum. I trochę oleju w głowie.

A ten olej wrze, jak widzę, co się tam wyprawia. W tym cyrku treści, które są jak chipsy — niby coś chrupiesz, ale wartości odżywczej zero.
Ludzie bez krzty wiedzy wypowiadają się o odżywianiu, psychice, duszy i cudach wszelakich z taką pewnością siebie, że można by pomyśleć, że są wcielonymi wcieleniami Buddy, Einsteina i Chodakowskiej w jednym.

Podają przepisy na chuj-wie-co, opowiadają o detoksach energetycznych z pieczonym burakiem i polecają oddech księżycowy w rytm retro dance.
A ja się za głowę łapię.

Pojęcia nie mają, o czym mówią, ale pierdolą z taką pewnością, że aż boli.

Nie chcę nikogo obrażać, nie taki jest cel tego artykułu. Jeśli ktoś lubi, to bardzo proszę. To są jego decyzje, fantazje, droga do sukcesu czy też i inne potrzeby. Nie mnie to oceniać.

Ale żeby była jasność…

Są tam też osoby, które mówią rzeczy ważne. Prezentują treści sensowne, mądre, potrzebne.
I szacunek dla nich.

Tylko że, niestety, w tym bagnie głupoty, szumu i bzdurnych teorii, ciężko je wyłowić.
To jest tak skomplikowane i niemalże niemożliwe jak próba znalezienia szlachetnej perły gołymi rękami w rzece błota. Można, da się, ale trzeba się solidnie umorusać.
A ja już nie chcę.
Mam dość filtrowania treści przez sito paranoi, chaosu i krzyku o uwagę.

I nie, nie mam zamiaru dokładać do tego młynka kolejnym „wartościowym kontentem”, który zniknie za 24 godziny, bo algorytm uznał, że już się opatrzyło, czy co tam innego zdecyduje.

Po drugie! Nie po to przypominam ci, żebyś skupił się na SOBIE…

…żeby samemu produkować daily stories, reelsy, relacje z kibla i komentarze do komentarzy pod komentarzem.

NIE!

Ja mówię: zatrzymaj się! Skup! Bądź uważny!

I nie da się tego zrobić z telefonem przyklejonym do ręki jak proteza mózgu.

Zamiast przewijać bez sensu, idź do lasu. Albo do sauny. Albo po prostu posiedź i posłuchaj, co ci łeb podpowiada, jak już przestaniesz go zagłuszać muzyką z rolek, stroboskopem obrazów i ośmioma powiadomieniami na minutę.

Po trzecie! Jestem boomerem. I dobrze mi z tym.

Tak, mam swoją stronę internetową. Taką z treścią. Na stałe. Nie znikającą. Niepodatną na fochy Zuckenberga i jego magicznych kodów.

Lubię stabilność. Komunikację. Dłuższe formy. Lubię jak mogę coś przeczytać, przetrawić, wrócić do tego. A nie jak mi wszystko znika jak sen po trzecim espresso.

Więc jeśli szukasz hałasu — tam mnie nie znajdziesz.
Ale jeśli szukasz sensu — to właśnie jesteś we właściwym miejscu.

Jasne, czasem wrzucę jakąś zajawkę na „mordoksiążkę”.

Nie jestem całkowitym dzikusem. Kod Decyzji korzysta z fb jak z tablicy ogłoszeń. Wrzucam powiadomienia o nowościach na stronie i to tyle.
Nie będę porannym przypominaczem.
Nie zamierzam budować nawyków na TikToku, bo nawet go nie mam i mieć nie chcę
Nie będę małpą od dopaminy.

Jeśli chcesz wolności, zmiany i prawdziwego kontaktu to bądźmy w kontakcie.

Tu.

Na stronie.

A najlepiej na żywo.

Bo wiecie co?

Szanuję ludzi. Was. Siebie.

Szanuję każdego, kto szuka zmiany.
Kto ma dość powierzchowności i chce czegoś prawdziwego.
Dlatego właśnie nie udzielam się w social mediach. Bo szanuję wasz czas. I swój.

Jeśli jesteś tu, na stronie, to już znaczy, że coś cię woła.
I tu znajdziesz to, co mam do powiedzenia. Bez presji. Bez algorytmu.
Po prostu – Kod Decyzji. Bez filtrów i masek.

Wasz Kodziarz-Boomer,
który nie skacze do rolek, tylko pisze jak człowiek.