Dlaczego sen jest ważny?

Kobieta przeciągająca się po przebudzeniu symbolizuje znaczenie snu jako fundamentu zdrowia, energii i długiego życia – odpoczynek wspiera regenerację organizmu, poprawia samopoczucie i dodaje sił na nowy dzień.

Dlaczego sen jest ważny?


Dlaczego sen jest ważny?

Klucz do zdrowia, energii i długiego życia.

Nie ma co się oszukiwać. Nie ma magicznych tabletek, afirmacji ani kursów online, które zastąpią Ci porządnie przespane noce. Co to znaczy porządnie? Ano tak, żeby wszystkie fazy snu Twoje ciało przespało w odpowiednich ilościach, głęboko, regeneracyjnie.
Możesz medytować, suplementować się po czubek głowy, pić zielone soki i kadzić kadzidłami…
Ale jeśli nie śpisz jak trzeba, to robisz sobie krzywdę. Tak po prostu. I po bandzie.

TAK!! ROBISZ SOBIE OGROMNĄ KRZYWDĘ!!!

Powiesz, no jasne, ale są tabletki nasenne. No są, działają nawet, ale ile można „jeść” tabletek na spanie. Fajnie działają jak już jesteś tak rozregulowany, że ze zmęczenia nie możesz zasnąć, a jak już zaśniesz to się za chwilę budzisz. Przyczyn takich „komplikacji” sennych może być wiele i żeby pozwolić organizmowi wrócić do „ustawień fabrycznych” tabletka jest jak najbardziej na miejscu. Działanie szybkie, skuteczne (acz nie po pierwszej dawki) ale… właśnie ale szybko może uzależnić.

Dobrze jest znaleźć przyczynę takiego zamieszania sennego. Dlatego zapraszam na konsultację indywidualną. Znajdźmy przyczynę i ją zlikwidujmy jak najszybciej, dla Twojego dobra.

My ludzie jesteśmy wygodni, a w obecnych czasach działań NATYCHMIASTOWYCH i szybkich efektów nie chcemy „się naprawiać” powoli i zgodnie z rytmem, a chcemy mieć efekt „tu i teraz”. Tabletka tak działa i nas rozleniwia. Powtarzam, jest fajna i jak najbardziej na zatrzymanie procesów degradacji siebie. Jak już organizm przypomni sobie i dostanie chwile wytchnienia, popracujmy nad swoim dobrostanem, żeby „piguła” nie była koniecznością. Nie trwa to tyle co włożenie do buzi chemii, popicie wodą i dojście do łóżka. Trwa dłużej, ale skuteczniej i bez trucia organizmu chemicznymi substancjami.

Po co nam w sumie ten sen bez chemii?

To, co robi Twój organizm w nocy, to naprawa generalna całego systemu – czyli całościowe skanowanie, szukanie wirusów i robienie partycji dysku. Pamiętasz Czytelniku stare dzieje, że na całą noc włączało się skanowanie komputera, żeby „mógł” się sam wyczyścić, naprawić i poukładać. Po co to robiliśmy?? Ano po to, żeby się nie wieszał, nie wyłączał w najmniej oczekiwanym momencie, żeby zrobić miejsce na dysku no i żeby oczyścić system ze „śmieci”. Dokładnie tak właśnie sen działa na nasz organizm. To pierwszy i najważniejszy element działania Nas w świecie. Spokojnego, stabilnego funkcjonowania organizmu zgodnie z jego przeznaczeniem.

Ale ja daję radę. Cztery godzinki wystarczają i jestem jak młody Bóg!

O, kochany, „daję radę” nie oznacza, że jesteś wypoczęty i w dobrym zdrowiu.
To oznacza, że organizm wrzucił cię na tryb awaryjny, jak Nokia 3310 (pamiętasz? :D) z pękniętym ekranem – niby działa, ale każda wiadomość przychodzi z opóźnieniem, i ekran robi dziwne rzeczy.

Nie jesteś młodym Bogiem, tylko wypalonym gremlinem.
I to się zaraz odbije. O ile już nie odczuwasz pierwszych tego skutków, nie wiedząc nawet o tym. Niby działasz, ale tempo zwolnione. Koncentracja mniejsza, a poziom irytacji wzrasta wykładniczo. Jedna iskra i cyk płonie ognisko w lesie. No ale 4 godzinki – luz, wystarcza – bardzo proszę. Decyzja należy do Ciebie.

Dlaczego sen jest ważny i ma być porządny, głęboki i przed 23:00?

Bo organizm działa zgodnie z cyklem dobowym, który znał długo zanim wymyślono elektryczność, kawę i inne coraz bardziej sztuczne i tym samym toksyczne „pobudzacze”,
Nie jesteś cyborgiem. Jesteś ssakiem przypominam. A ssaki śpią od zachodu do wschodu słońca.
Tak robiły nasze prababki, jak jeszcze nie miały Instagrama i „energetyków”.
Szły spać, jak robiło się ciemno. I budziły się z pierwszym kogutem.
I to było mądre. Bo tak działa melatonina, kortyzol i cała ta hormonalna orkiestra o której piszę w książce „Jak schudnąć bez diety?”. Ta mieszanka jest naszą oryginalną indywidualną naturalną „chemią” dającą zdrowie.

Jeśli nie zaśniesz między 21:30 a 23:00, to przegapiasz pociąg regeneracji. I nie, drugi nie przyjedzie za pół godziny. Pociąg „odjechany”. Następny według rozkładu dopiero za 24 godziny.

Kiedyś, jak byłam piękna i młoda – teraz jestem tylko piękna bo zrobiłam się ciut starsza – mogłam na spokojnie spać po 2-3 godziny na dobę. Człowiek wstawał po tej pseudoregeneracji i działał. W ciągu tygodnia intensywnych działań w pracy spało się po 10 godzin tygodniowo z różnym natężeniem. I się działało? No się działało. Nie odczuwałam różnicy w jakości funkcjonowania bo organizm w wieku lat 20 – 30 ma naturalne zasoby szybkiej regeneracji z rezerw pokładowych mikro i makroelementów o hormonach nie wspominając.

Pamiętaj! Nie wyśpisz się na zapas. I nie naprawisz tego jednym urlopem

Po mniej więcej +/- 35 roku życia te rezerwy się wyczerpują i kończą i zaczynają się schody. Po czterdziestce już każde zachwianie we śnie i poimprezowanie kończy się koniecznością odsypiania nocnych uciech. Dlatego się już w tygodniu nie imprezuje a w piątki, żeby mieć sobotę i niedzielę na dojście do siebie. Po 45 roku życia no niestety, każda „zawalona” noc jest „ofchorowywana” co najmniej 3 dni. Taki swoisty jetlag bez zmiany strefy czasowej na innym kontynencie. I NIE!!! Nie da się wyspać na zapas, ani nie da się odespać zarwanego czasu. Te 3 dni to czas kiedy organizm „ogarnia” bałagan hormonalny w ciele.

Sen a praca na nocne zmiany.

A co z pracą na noce? – zapytasz. No jest to wyczerpujące dla człowieka i jego organizmu, ale „żeby ktoś mógł spać ktoś musi pracować” jak mawia klasyk Wiliam już w XVII wieku. Zgadza się, są zawody które wymagają pracy na nocnych zmianach. Wtedy faktycznie przychodzi nam z pomocą farmakoterapia. Drugim elementem jest świadomość tego co się dzieje z organizmem jak „zawala” noc i odpowiednie mentalne „zaopiekowanie się” by pomóc się zregenerować.

Farmakoterapia i jej ograniczenia.

Środki nasenne, melatonina czy suplementy mogą pomóc w krótkim okresie, np. przy nagłej zmianie rytmu, ale nie zastąpią naturalnej regeneracji. Długotrwałe poleganie na farmakologii może prowadzić do tolerancji, uzależnienia lub zaburzeń struktury snu – jak pisałam już wcześciej – czyli paradoksalnie więcej problemów niż rozwiązań. To trochę jak łatanie dziurawego dachu srebrną taśmą: na chwilę działa, ale w końcu lepiej postawić solidny dach.

Jak wspierać regenerację mimo nocnej pracy?

Kluczowe są rytuały i środowisko snu: ciemna, chłodna i cicha sypialnia, okulary blokujące światło w drodze do domu, stałe godziny snu i DRZEMKI STRATEGICZNE. Ważne jest też zarządzanie światłem – jasne światło w pracy aktywuje organizm, a ciemność w domu daje sygnał „czas na regenerację”. Dodatkowo, uważna higiena snu, ograniczenie kofeiny i alkoholu oraz lekkie ćwiczenia mogą znacznie zmniejszyć deficyt snu, nawet przy niestandardowych godzinach pracy.

A cóż to takiego są te „drzemki strategiczne”?

To krótkie, zaplanowane drzemki, które mają na celu ułatwienie regeneracji organizmu i zwiększenie koncentracji, szczególnie w sytuacjach, gdy normalny sen jest zaburzony.

Kilka zasad:

  • Czas trwania: 10–30 minut. Za krótkie? Niewiele zyskasz. Za długie? Budzisz się jak zombie po horrorze.
  • Moment drzemki: najlepiej w połowie zmiany lub zaraz po niej. To tak, jakbyś doładował baterię w telefonie – nagle działa lepiej i dłużej.
  • Efekty: koncentracja skacze w górę, nastrój się poprawia, a ryzyko popełnienia głupich błędów spada.
  • Warunki: Trzy razy „C”- cicho, ciemno, chłodno – czyli twój własny mały bunkier regeneracji.

Krótko mówiąc: drzemka strategiczna to tajna broń przeciwko nocnym chaosom. Nawet jeśli Twoje ciało krzyczy „muszę spać 8 godzin!”, te 20 minut może zrobić różnicę większą niż podwójna kawa.

Co robi z Tobą brak snu?

Oj, teraz będzie lista grzechów i konsekwencji.
Będzie bolało, ale ma boleć.

  1. Zabija Twoją odporność – h3 – wirusy się cieszą, bo Twój układ immunologiczny ma wtedy urlop.
  2. Rozwala ci metabolizm – h3 – tyjesz, puchniesz, insulina tańczy breakdance.
  3. Zaburza gospodarkę hormonalną – estrogen, testosteron, kortyzol – lecą jak liście z drzew w październiku.
  4. Powoduje spadek koncentracji h3– mózg jak kisiel.
  5. Obniża nastrój – witamy w klubie smutnych ludzi z herbatką z melisy.
  6. Zwiększa ryzyko depresji i lęków – noc nieprzespana, a rano panika.
  7. Zżera Twoje mikro i makroelementy – magnez? Zniknął. Cynk? Zapomnij.
  8. Zwiększa stan zapalny w organizmie – czyli chroniczna wojna wewnątrz Ciebie z Tobą.
  9. Zwiększa ryzyko cukrzycy typu 2, nadciśnienia, miażdżycy h3– no i gratulacje.
  10. Obniża libido h3 – czyli nawet tu dostajesz po głowie.
  11. Zaburza zdolność do podejmowania decyzji – jesteś jak pijany kierowca we własnym życiu.
  12. Zwiększa ryzyko nowotworów – tak, dobrze czytasz. To nie straszenie. To dane.

Druga strona szali, co robi porządny, głęboki sen?

  1. Resetuje mózg – jak restart komputera.
  2. Naprawia tkanki, mięśnie i komórki h3 – dosłownie Cię odbudowuje.
  3. Reguluje poziom hormonów – balans, stabilizacja, spokój.
  4. Wzmacnia układ odpornościowy – jesteś jak Iron Man, ale bez zbroi.
  5. Poprawia nastrój i odporność psychiczną h3 – świat nie wali się po jednej głupiej wiadomości.
  6. Wspiera odchudzanie – bo tylko wypoczęty organizm spala efektywnie tłuszcz.
  7. Poprawia pamięć i koncentrację – jakby ktoś w końcu przetarł ci okulary.
  8. Zwiększa libido i chęć życia – chce się żyć… po całości
  9. Chroni serce i naczynia krwionośne – nie tylko metaforycznie.
  10. Wycisza stany zapalne – czyli nie jesteś wiecznie spuchniętym zombie.
  11. Zwiększa długość życia h3 – o tak, śpij dobrze, a pożyjesz lepiej i dłużej.

Dlaczego potrzebujemy snu? Po co o tym piszę?

Chcesz się rozwijać, zmieniać życie, podejmować decyzje, być na swoim, być uważny, silny, spokojny, wolny?
Śpij. Kurde, śpij.

Bo dbanie o sen to nie luksus ani fanaberia. To część decyzji o zdrowym, świadomym stylu życia.
W świecie, który goni i nie daje oddechu – sen jest aktem odwagi.
Wyborem, że ważniejsze jest to, co trwałe i naturalne – niż to, co szybkie i pobudzające.

Jeśli chcesz zmieniać swoje życie, jeśli zależy Ci na realnej sile, spokoju, odporności – zacznij od snu.

Bo decyzja o tym, żeby spać dobrze, to decyzja o sobie. O zdrowiu. O przyszłości.

I to jest kod, który warto uruchomić.

Pięć filarów dobrego snu.

Działają nawet jak pracujesz na nocną zmianę.

Stałe godziny snu i pobudki.

Regularność to fundament.

Bez ekranów przed snem.

Godzina offline daje mózgowi spokój. Bez telefonu, tableta i z „wyprowadzką” telewizora z sypialni. Komputer i streaming też nie jest wskazany.

Trzy raz „C”

Ciemno, Chłodno i Cicho w sypialni. Idealne warunki dla mózgu. „Ciepła” lampka nocna, konieczne wietrzenie pokoju (nawet w mroźne zimy) i wyciszenie z hałasów świata (jak się da)

Brak kofeiny i alkoholu wieczorem.

To główni wrogowie regeneracji.

Rytuał wyciszenia.

Krótka rutyna: książka, oddech, relaks.

Podsumowanie, dlaczego sen jest ważny?

Nigdy nie jest za późno, żeby zacząć dbać o siebie – a najlepszy start to sen. To on naprawia nerwy, poprawia koncentrację, dodaje energii i wprawia w dobry humor. Każda noc to szansa na lepszy dzień: spokój, jasność umysłu, lepsza kondycja i pewność siebie zaczynają się w łóżku. Żadne wymówki nie zadziałają – tylko Ty decydujesz, czy Twoje ciało i umysł dostaną regenerację, na którą zasługują. Praca na noce FAKT – to wyzwanie, ale odpowiednie nawyki pozwalają sobie z nią poradzić. Dbaj o sen, a reszta życia zacznie Cię słuchać.