Maszyna do wygrywania.
Albo dbasz o nią całościowo, albo patrzysz, jak rdzewieje.
Jeśli ktoś myśli, że sport wyczynowy to tylko trening i talent… to znaczy, że nie rozumie tej gry.
W sporcie nie ma litości.
Albo rozumiesz swoje ciało, albo liczysz, że jakoś to będzie.
Za moich czasów nikt nam tego nie tłumaczył. Jedz, nie jedz, trenuj, zaciskaj zęby, nie zadawaj pytań, nie wymyślaj, nie udawaj. Jeśli rozwaliliśmy sobie zdrowie przy okazji walki o wynik… to trudno.
Koszt sukcesu. Taka sytuacja.
Tylko że to nie był sukces. To była niewiedza przyklejona niekiedy do chorych ambicji.
Organizm zawodnika
to precyzyjna, wymagająca maszyna. Potrzebuje:
✅ paliwa – czyli jedzenia, które daje realną moc, zamiast tylko zapychać
✅ prądu i instalacji – nerwy, hormony, stres… to wszystko steruje silnikiem
✅ regularnych przeglądów – badania, które pozwalają na czas wykryć awarię
✅ konserwacji i napraw – odpoczynek, regeneracja, odnowa biologiczna
✅ mądrego operatora – zawodnika świadomego, dlaczego jego ciało robi to, co robi
✅ fachowego wsparcia – trenerów, specjalistów, rodziców, którzy nie przeszkadzają, tylko pomagają
Zawodnik nie jest robotem. Dojrzały wyczynowiec nie powinien też być traktowany jak dziecko, któremu trzeba liczyć każdy kęs i prowadzić za rękę.
Jest osobą, która dźwiga ogromny wysiłek fizyczny i psychiczny. Potrzebuje wiedzieć, jak działa jego własne ciało i dlaczego dane rzeczy mu służą albo szkodzą, zgodnie ze swoim wiekiem i możliwościami percepcyjnymi.
Cykl artykułów.
W mojej serii pokażę fundamenty:
co, dlaczego i jak działa w ciele zawodnika. Bez wydumanych treści, ogólnikowo o zasadach.
Dlaczego ogólnie, bo szczegółowe plany zawsze muszą być indywidualne. Każdy sportowiec to osobny system. Inne ciało, inny metabolizm, inna psychika, historia, dyscyplina.
Możesz dalej liczyć na przypadek, powielać stare schematy, udawać, że wszystko jest dobrze.
Albo możesz wejść ze mną w tę drogę, żeby w końcu zacząć grać po stronie własnego zdrowia i wyników.
Decyzja należy do Ciebie.
Ja jestem gotowa.
I umiem to zrobić.
W KODZIE ZWYCIĘZCY będzie o tym wszystkim.
Oddzielnie. Powoli. Kolejno, tak, żeby wiedzę można było przyswoić i przetrawić, a potem wdrożyć.
Jestem zwolennikiem uczenia się od najmłodszych lat. Nabywanie nawyków i świadomego działania nad sprawnością swojej „maszyny”.
Nie będę pisała naukowym językiem. Chcę w jasny sposób podkreślić i czytelnie opisać, w sposób dostępny dla KAŻDEGO!, co jest niezbędne do zdrowego i satysfakcjonującego uprawiania sportu.
Olimpijczycy, kadrowicze, sportowcy, amatorzy
Nie każdy i nie wszyscy będą mieli medale Olimpijskie, ale zwycięzcą będzie każdy, kto codziennie, co trening, będzie zwyciężał kawałek siebie. Jeśli każdego dnia będzie lepszy niż wczoraj. A jeśli będzie robił to bezpiecznie dla zdrowia, to wygraną będzie życie bez balastu złych nawyków i kłopotów niepotrzebnego ryzyka .
Federacje mają dofinansowania dla zawodników Kadry Narodowej. Niektóre mają pieniądze na dietetyków, metnorów, psychologów, odnowę biologiczną, ale nie wszystkie. Poza tym takie „przywileje” należą się tylko kadrowiczom. A kadrowicz to już poniekąd dojrzały zawodnik.
I tu niekiedy zaczynają się schody. Bo w najbardziej wydajnym okresie „życia zawodniczego” wywraca się nasz zakorzeniony, utarty system działania i postępowania do góry nogami.
Bo nagle jest się w kadrze i nagle to jak działaliśmy do tej pory, patrz „jako tako na oko”, wchodzi w opcję zmian. Okazuje się nagle, że wszystko robiliśmy źle. Zatem pojawia się naturalny bunt – bo to często zbiega się z okresem dojrzewania. Dlaczego ktoś ma decydować jak mam żyć i mnie pilnuje na każdym kroku. Wszystko co znałem do tej pory, na raz jest zmieniane. I tu jest ambaras.
Treści dla wszystkich zainteresowanych.
Dlatego postanowiłam przygotować cykl artykułów dla dzieciaków, zawodników, sportowców amatorów, rodziców i trenerów, aby nawet jeśli nie trafią do kadry narodowej, jak najszybciej i bezpiecznie zadbali o swoją „sportową maszynę” i pozwolili jej działać na maksymalnych możliwych obrotach.
Fajnie jest nauczyć małego/młodego zawodnika dbania o siebie. Najpierw to robią rodzice, potem sam już wie co jest dla niego dobre, a co nie działa. I jak trafia do kadry, a federacja ma pieniądze na sztab pomocnych ludzi, to nie będzie szokiem dla organizmu współpracowanie na wszystkich płaszczyznach, od razu, bez stresu.
Elementy niezbędne.
Opiszę każdy z elementów niezbędny do działania maszyny, ogólnie, bez określania dyscypliny. Będą to wskazówki dla każdego, ale proszę pamiętać, że sport to samotność i indywidualność. Jasne, są ogólne zasady i dobrze, bo dają obraz co jest ważne i istotne, ale każdy człowiek ma swoje indywidualne zapotrzebowania, wizje, plany, upodobania i rytm treningów i startów. Każda z dyscyplin będzie się różniła drobnostkami, jednakże istotnymi z punktu widzenia przygotowania.
Szczegóły zawsze muszą być szyte na miarę, bo każdy z nas to osobny projekt techniczny. Inny silnik. Inna konstrukcja. Inne parametry pracy.
I tak, będzie o:
🔹 żywieniu sportowca bez wstydu i głupiej kontroli
🔹 stresie startowy i jak go ujarzmić, zamiast udawać, że go nie ma
🔹 regeneracja, której ciągle się zabrania, a to ona ratuje kariery
🔹 badania, które nie są wymysłem, tylko polisą na zdrowie
🔹 środowisko, które może zbudować albo złamać mistrza
Dlaczego zdecydowałam się o tym pisać?
Ano dlatego, że:
Sport to praca całego ciała i całej głowy. A ja wiem, jak bardzo można tę maszynę wyniszczyć, jeśli zabraknie wiedzy i szacunku do własnego zdrowia. Przeszłam drogę pełną błędów, samotności i zdrowotnych rachunków do spłacenia w dorosłym życiu.
Nie chcę, żeby ktokolwiek, kto ma serce do sportu, powtarzał ten sam scenariusz.
Nie trzeba wyważać drzwi, które są otwarte.
Masz mnie. Mam wiedzę i doświadczenie. Wiem, jak połączyć to wszystko w sensowny, praktyczny plan.
Nie musisz działać po omacku, ani tak jak ja metodą prób i błędów.
Tu nie chodzi tylko o wyniki. Tu chodzi o życie.
Kręgosłup, który ma nieść przez kolejne dekady, a nie załamać się w wieku dwudziestu paru lat.
Serce, które ma bić z radości, a nie z przemęczenia „klekotać”.
Przyszłość, która ma być długa, pełna ruchu i zwycięstw poza stadionem.
A jeśli jesteś rodzicem:
Pamiętaj chodzi o ciało Twojego dziecka.
O jego zdrowie, które dziś jest w Twoich rękach.
O to, by jutro nie bolało, bo dziś ktoś odpuścił.
Marzenia, które mają rosnąć, a nie lądować na stole u ortopedy.
Teraz jest moment, kiedy możesz ochronić Małego Mistrza. Kiedy możesz dać mu najlepszy start
zamiast zostawić go do wyścigu z przyszłym bólem.
Prawdziwa wygrana to nie medal.
Prawdziwa wygrana to ciało, które nie mówi „dość”.
W sporcie amatorskim i dorosłym jest dokładnie ta sama zasada: masz tylko jedno ciało i ono ma Ci służyć długo po zakończeniu kariery czy startów w zawodach dla frajdy.
Każdy kierowca rozumie, że auto jedzie bezpiecznie tylko wtedy, gdy ma przegląd, dobry olej, odpowiednie paliwo i serwisowanie na czas.
Dlaczego więc wciąż tak wielu sportowców traktuje swoje ciało gorzej niż samochód?
Podsumowanie.
Właśnie dlatego ja tu jestem.
Przeszłam to piekło starych metod. Przepracowałam wiedzę, której wtedy nie miał nikt w moim otoczeniu. Dzisiaj wiem, jak poprowadzić proces byś nie musiał/a płacić zdrowiem za ambicje.
To nie jest kosmiczna wiedza.
To logiczne działania, które procentują przez całe życie.
Masz wybór.
Możesz dalej liczyć, że “samo się zrobi”,
ukrywać zmęczenie, ból i głód,
powielać błędy, które kończą kariery i zdrowie.
Albo możesz wejść w to świadomie.
Jestem gotowa. Wiem, jak to zrobić. I zrobię to z Tobą.
Twoja decyzja.

