Anty‑checklista na 48 godzin przed Wigilią.
O tym, dlaczego barszcz nie jest obowiązkowy.
Jest 22 grudnia.
Dwa dni do Wigilii.
W tym momencie wszystko krzyczy.
Listy z zakupami krzyczą.
Tradycja krzyczy.
A gdzieś pomiędzy „jeszcze tylko” a „jak co roku” ginie sens.
Dlatego to nie jest tekst o tym, jak przygotować idealną Wigilię.
To jest tekst o tym, jak nie zwariować i nadal mieć święta.
I tak to będzie ANTY CHECKLISTA.
Ustalmy jedno, Wigilia to nie egzamin!
Nikt nie wystawia ocen.
Nie przyznaje certyfikatów za liczbę potraw.
Komisja ds. Wigilijnej Wieczerzy nie istnieje, więc nie sprawdzi czy:
- barszcz był wystarczająco czerwony
- pierogi ręcznie lepione
- wszystko było „jak należy” wg odwiecznych prawideł świata.
A mimo to wielu ludzi zachowuje się tak, jakby od tej kolacji zależało powodzenie całego roku.
Nie Wigilia (nazwa, kolacja, wieczerza, idealny obrus) tworzy bliskość, tylko ludzie przy wspólnym stole.
ANTY‑CHECKLISTA – część pierwsza
Rzeczy, które NIE są obowiązkowe:
- Dwanaście potraw
- Jedzenie, którego nikt tak naprawdę nie lubi, ale „tak się robi bo to tradycja”
- Stanie pół dnia w kuchni kosztem bycia razem
- Odtwarzanie świąt z pamięci, nawet jeśli ta pamięć bardziej męczy niż wzrusza
Jeśli na samą myśl o kolejnej potrawie czujesz napięcie to jest wystarczający powód, żeby jej nie robić. Kropka i Basta, kto się „tyra” ten nie je ciasta.
Bo uwaga!!! Szok – można na Wigilię zjeść sushi!!!
Można? No można, bo dlaczego nie?
Można też zjeść:
- dobrego steka
- makaron z pesto z winem
- jedno danie, ale porządne
- a można zmienić tradycję i wymyślać co roku inną jakąś dziwną, egzotyczną potrawę – na spróbowanie.
Można też zamówić.
Albo ugotować razem coś zupełnie „nieświątecznego”.
Święta nie obrażają na inne menu.
Ludzie za to mogą się obrazić gdy są przemęczeni, sfrustrowani i niewidziani.
Jeśli przy stole jest rozmowa, śmiech i obecność, to jest to właśnie ta TRADYCYJNA Wigilia.
Reszta to dekoracje.
ANTY‑CHECKLISTA – część druga
Co warto zrobić zamiast
- Usiąść razem do wspólnego planowania jedzenia
- Zadać pytanie: na co naprawdę mamy ochotę?
- Zrobić coś wspólnie, nawet jeśli to tylko krojenie, mieszanie, próbowanie
- Zostawić przestrzeń na spontaniczność
Wspólne robienie czegokolwiek, w tonacji i odcieniach świątecznych, ma zdecydowanie większą wartość niż perfekcyjnie przygotowane potrawy i idealnie wystylizowany stół.
No dobra, ale jak ktoś to lubi to przecież ja nie zabraniam. Można. Ważne, żeby sprawiało to radość i dodawało tej dziecięcej ekscytacji, a nie dodatkowego zmęczenia, obciążenia i frustracji.
ANTY‑CHECKLISTA – część trzecia
Prezent DIY dla siebie (tak, dla siebie)
Jeśli wszyscy dostają coś pod choinkę, bo tak się wszyscy uparli (ja się nigdy nie upieram, nic na siłę) Ty też możesz, coś sobie podarować. Jak mawia klasyk „podaruj sobie odrobinę luksusu”
Nie „po świętach”.
Teraz.
Poproś o zrobienie, przygotowanie współtowarzyszy życia…..albo zrób sobie dobrze SAMA.
Prezent nr 1:
Świąteczna mieszanka zapachowa „Święty Spokój”
Potrzebujesz:
- skórki z pomarańczy lub mandarynki
- laskę cynamonu lub mielony cynamon
- kilka goździków
- olejek eteryczny (jeśli masz) dow wyboru „najulubieńszy” zapach
Wrzuć wszystko do miseczki lub słoika. Postaw tam, gdzie często przechodzisz.
Za każdym razem, gdy poczujesz zapach — to Twój sygnał:
Nie muszę się spieszyć. Nic nie muszę. Przypraw ten zapach uśmiechem i prezent nr 1 GOTOWY
Prezent nr 2:
Najprostsza na świecie kula do kąpieli
Bez presji. Bez perfekcji.
Potrzebujesz:
- sody oczyszczonej
- kwasku cytrynowego (jeśli jest)
- oleju (jakikolwiek masz) nawet oliwa z oliwek może być
- zapachu, czyli magii olejku eterycznego
Zmieszaj. Uformuj. Jeśli się kruszy — trudno. Nadal będzie działała.
Ta kula nie ma być ładna. Ma być Twoja. OSOBISTA.
Na koniec ŻYCZENIA
Niech te dwa dni przed Wigilią będą Twoim osobistym świętem. Nową „tradycją”. Nie przygotowaniem do świąt, gonitwą za perfekcją czy instrukcją „Obsługi Wigilijnej”.
Niech będą rytuałem, czyli przestrzenią, która staje się Twoją Tradycją.
Może to być dla wszystkich bliskich, którzy chcą być obecni. Albo tylko dla Ciebie, Twojej kąpieli, Twojej świecy, zapachu i spokoju.
Niech to będzie Twoje święto świąteczne — takie, które naprawdę pachnie Wigilią, radością i oddechem.
Życzę Ci, żebyś w tych dwóch dniach znalazł Czytelniku czas, który należy tylko do Ciebie. Żeby śmiech, spokój i małe przyjemności były głośniejsze niż presja. Niech te święta będą Twoje. Pełne ciepła, humoru i odrobiny buntu wobec instrukcji.
Mniej musisz.
Więcej wybierasz.
Więcej świętujesz.
Niech Twój osobisty rytuał stanie się tradycją, którą będziesz pielęgnować każdego roku.
Niech te święta będą prawdziwe, radosne i lekkie.
I tego Ci życzę z całego serca.
Kasia Walczak – Kod Decyzji

