Bez paniki, ale świadomie – badania profilaktyczne po 35 roku życia [darmowy PDF]

Lista badań laboratoryjnych do pobrania – darmowy PDF Holistyczne podejście do diagnostyki zdrowia po 35. roku życia Parametry krwi i ich znaczenie w profilaktyce zdrowotnej Badania profilaktyczne dla kobiet i mężczyzn po 35. roku życia Świadomy start w dbaniu o zdrowie – wyniki badań jako wskazówka

Bez paniki, ale świadomie – badania profilaktyczne po 35 roku życia [darmowy PDF]

Badania profilaktyczne po 35 roku życia – jak zacząć świadomie

[darmowy PDF]

Zacznijmy szczerze. Nie jesteś zestawem parametrów z laboratorium i bardzo dobrze o tym wiesz. Człowieka nie leczy się wynikiem TSH, poziomem ferrytyny czy cukrem na czczo. Dobry lekarz powie Ci: „Patrzę na Ciebie, nie na cyferki”. I ma rację.

Ale…
No właśnie. Zawsze jest jakieś „ale”.

Dlaczego warto robić badania nawet gdy czujesz się zdrowo?

Nie po to, żebyś od razu się martwił/a, że „coś” masz albo że nie masz. Nie trzeba wprowadzać rewolucji. Chodzi raczej o świadomy punkt startowy.

Bo jak chcesz ruszyć w drogę ku sobie po 35 roku życia, to dobrze wiedzieć, czy masz bak w połowie pusty, czy pełny, a może jedziesz na oparach i zaraz silnik zacznie szarpać.

A to nikomu do niczego potrzebne nie jest. Klasyczne działanie profilaktyczno – prewencyjne.

Jak nam coś szwankuje, energia słabiutka i nerw szarpie, albo wszystko naraz, spać można w dzień ale w nocy już niekoniecznie, badania pokażą – albo nie – co tam się nam wyczerpuje. Płyn do hamulców, chłodnicy, albo bezpieczniki padły i wymiana żarówki też już może wskazana.

Zróbmy badania bo warto je robić jako materiał porównawczy na przyszłość. Bo jak się już nam wszystko „sypie” to zasadniczo nie wiemy jaki był nasz poziom wyjściowy. Czy od zawsze mieliśmy kłopot z jakimś parametrem czy teraz drastycznie nam się uwidocznił. Łatwiej i sprawniej można w razie „W” postawić diagnozę i działać z pełnego kopyta.

Wynik to trop, wskazówka kierunku myślenia i działania.

Wyniki badań to nie orzeczenie o stanie zdrowia – to wskazówki. Możesz z nich wyczytać więcej, niż się wydaje:

  • czy masz rezerwy żelaza, czy tylko jeszcze jakoś działasz,
  • czy Twoja tarczyca naprawdę daje radę, czy ledwo zipie,
  • czy stan zapalny tli się gdzieś po cichu i tylko czeka na pretekst, żeby się rozkręcić.

Co znajdziesz w darmowym PDF-ie?

Przygotowałam dla Ciebie prostą, ale przemyślaną listę badań laboratoryjnych z opisem co do czego i po co. Warto rozważyć przebadanie się na start, jeśli:

  • jesteś po 35.–40 roku życia,
  • planujesz zmianę stylu życia, diety, aktywności,
  • masz objawy typu zmęczenie, mgła mózgowa, przybieranie na wadze bez powodu,
  • chcesz działać profilaktycznie, nie tylko jak coś się „wysypie”.

Bo może są drobne małe niedociągnięcia i wystarczy pomyśleć, zastanowić się co zrobić i wrócisz do formy na raz, dwa, trzy. Może trzeba będzie głębiej pogrzebać i się zastanowić jakie formy terapii podjąć. Zawsze byłam zwolennikiem prewencji i profilaktyki. Lepiej zapobiegać, niż potem leczyć. Tak uważam!

Pobierz darmowy PDF z listą badań startowych

Medycyna to nie tylko diagnoza – to przede wszystkim uważna obserwacja.

Coraz więcej osób zaczyna rozumieć, że zdrowie to nie jest stan „zero-jedynkowy” – nie ma prostego podziału na bycie zdrowym lub chorym. To raczej dynamiczny proces, w którym nasze samopoczucie waha się jak huśtawka: czasem czujemy przypływ energii, a czasem coś zaczyna nas powoli osłabiać.

Regularne badania i świadome wsłuchiwanie się w sygnały płynące z ciała pozwalają wychwycić ten moment, kiedy organizm zaczyna tracić równowagę – zanim objawy staną się poważne. Wczesna reakcja daje szansę na zatrzymanie lub odwrócenie niekorzystnych zmian, zanim przerodzą się w chorobę wymagającą długiego leczenia.

Bo w zdrowiu, tak jak w życiu, łatwiej zapobiegać niż naprawiać skutki zbyt późnych decyzji.

Moje podejście: świadomie, ale bez paniki

Bo właśnie… teraz mamy medialny boom na „grzebanie we wszystkim”. Mówiąc po ludzku: moda na analizowanie każdej cyferki, markera, parametru z kosmosu (albo, wybacz dosadność – z czterech liter). Szukamy drugiej dziury w całym. Byleby coś wyszło NIE TAK, żeby można było potem „ratować”, czyli zachęcić do zakupu (wydania przez Ciebie dużej sumy pieniędzy) na zestawem 15 suplementów, 7 ziół z Andów i olejkiem z ogona wiewiórki syberyjskiej.

Wypowiadają się „mądre głowy” bez żadnej realnej wiedzy. I nie, nie chcę nikogo obrażać, ale jak czytam niektóre posty, oglądam rolki i słucham „diagnoz”, to włos się jeży, i to nie tylko na głowie. Wszystko to prowadzi do jednego: do nakręcania się, do spirali lęku, do zmęczenia, do wydania kasy i… prawie że, do załamania nerwowego. A przecież to nie o to chodzi.

O tym jeszcze będę pisać w kolejnych artykułach – o tym strachu, który sami sobie fundujemy na własne życzenie, i jak z niego wyjść. Bo zamiast gonić za kolejnym wynikiem albo suplementem, najważniejsze jest spojrzenie spokojne i całościowe – na człowieka.

Dlatego właśnie lubię, gdy choć jedna konsultacja odbywa się na żywo – żebym mogła Cię zobaczyć, usłyszeć i poczuć, co się w Tobie dzieje. Bo czasem w badaniach wszystko wygląda „cacy”, a Ty i tak czujesz się beznadziejnie. Wtedy szukamy dalej, kopiemy głębiej, drążymy – bez paniki i zbędnego nakręcania się. Bo „Kod Decyzji” to nie są bzdury – to świadoma decyzja, żeby żyć dobrze. Z głową i z sercem.

Jeśli zrobisz badania – super! Zawsze możemy je wspólnie przejrzeć, poczytać, zobaczyć, co tam się ciekawego dzieje (albo nie dzieje, też dobrze!). Czasem coś warto uzupełnić, czasem zostawić w spokoju, bo jest ekstra, a czasem… pomyśleć o czymś zupełnie innym – takim, co da Ci energię, uśmiech i świadomość, że chcesz żyć na 150% – uważnie i lekko. Z dobrostanem, nie z wiecznym napięciem.

Podsumowując – czy warto zrobić badania?

Tak, warto się badać. Nie po to, żeby potem wykupić pół apteki i trzy czwarte internetu w panice a co, jak mi coś? Tylko po to, żeby wiedzieć, co warto wesprzeć, czego Ci brakuje – zwłaszcza po 35. roku życia. Bo tak, wtedy często już trzeba uzupełniać niektóre składniki nas. Jedzenie nie ma tej jakości, co kiedyś. Im wcześniej – tym lepiej. Bo nigdy nie jest za późno na dobre samopoczucie.

No… chyba że ktoś jednak chce narzekać. To można….tylko po co?

W mojej pracy nie oceniam ludzi po wynikach. Ani po wadze. Ani po tym, czy jedzą keto, paleo, czy pizzę z serem. Patrzę szeroko – na ciało, psychikę, styl życia, przekonania i przeszłość.

Ale lubię wiedzieć, od czego startujemy. To trochę jak otworzyć mapę przed wyruszeniem w podróż. Może nie zawsze wiemy, dokąd dokładnie dojdziemy, ale wiemy, skąd ruszamy. A to już dużo.